czwartek, 16 listopada 2017

Po co utrudniać sobie życie?


Po co utrudniać sobie życie? Po co wyzwania i rzucanie się na głębokie wody.

Zawsze zadaję sobie to pytanie, w takich chwilach jak ta.
Koniec roku, pracy jest dużo, w Drum Academy pełne ręce roboty, a ja wymyślam Maratony i Wyzwania. Półmaraton za nami, jedno wyzwanie Produktywny Perkusista za nami.

Nowe wyzwanie Szybkie Ręce ruszyło. To dla mnie i mojego zespołu dodatkowa praca i czasem sama się zastanawiam czemu nie dam sobie spokoju. Czemu ?



Bo nie robię tego dla siebie i jak pomyśle o tym, ile można jeszcze zmienić to nie mogę spać spokojnie i szkoda mi czasu. Nasza akcja gramy i pomagamy jest tego przykładem. To, że my będziemy grać przez 4 godziny non stop na Maratonie Perkusyjnym to pikuś w porównaniu do każdego dziecka, które przez kilka miesięcy musi się męczyć w szpitalu. To, że my możemy robić coś co lubimy, coś co kochamy to wielki dar. Dobrze o tym pamiętać w takich chwilach, kiedy wydaje mi się, że za dużo sobie wzięłam na głowę. Śmiać mi się chce, że zadaje sobie takie pytanie i mam takie problemy.

Ja mam wybór, inni tego wyboru nie mają. Dlatego utrudniam sobie życie, rzucam się na głębokie wody, robię rzeczy, które dziwią innych, bo "przecież musi być w tym jakiś interes"... a jak nie ma..  to, "albo jest ukryty, albo jej odbiło"... W sumie nie dziwię się ludziom, bo przecież lata kapitalizmu zrobiły swoje - uczą nas, że pracuje się dla pieniędzy, a jak ktoś robi coś, bo ma taką wewnętrzną potrzebę, to wzbudza podejrzenia.. Z drugiej strony spotykam się teraz z tyloma wyrazami dobroci i wsparcia. Ludzie spadają z nieba.

Anioły perkusji, tak ich nazywam :). To oni dają mi siłę. Każda osoba, która wzięła udział w półmaratonie, maratonie czy w wyzwaniu jest dla mnie takim aniołem. Mimo, że oni nawet o tym nie wiedzą. To dla nich miało sens pisanie tego wyzwania, nagrywanie i montowanie filmików.

Teraz codziennie ćwiczymy razem w cyberprzestrzeni, żeby za zestawem czuć swobodę - mieć szybkie ręce, które pozwolą nam grać to co chcemy. Każdy z nam ma swoje hamulce, u mnie jest to lewa ręka, dlatego daję jej różne zadania - tu gram na floor tomie, który nie odbija. Lewa prowadzi jedynki i musi uderzać w talerze i "biegać" z jednego końca zestawu na drugi. Utrudniam sobie dodatkowo rozsuwając talerze i zestaw, żeby było jeszcze dalej i jeszcze trudniej.


Po co? Żeby później było łatwiej. Tak samo jak w życiu.


Nie sztuką jest iść przez nie wybierając drogę na skróty.

Ona nic Cię nie nauczy i nikomu też się nie przyda.

Dlatego utrudniam sobie życie, wymyślam sobie nowe góry, nowe wyzwania, żeby przecierać szlak.