poniedziałek, 2 października 2017

Po co mi te wszystkie wyzwania?

Wracam po wakacjach i jeśli myślisz, że wypoczywałam, to niestety nie..
Tym razem, wakacje miałam w pracy, bo robię rewolucję w szkole Drum Academy.

Przenosimy się częściowo do internetu. To wymaga ode mnie całej masy nowych umiejętności, które próbowałam i próbuję opanować.

Cały czas się doszkalam, no ale nie jest źle. Mój pierwszy mini kurs on-line już prawie gotowy. Będzie o produktywności, którą przez ten rok na sobie testowałam.

Ale… wracając do naszego wyzwania!



Ten rok był dla mnie rokiem przełomowym. Rzucałam sobie wyzwania i patrzyłam co będzie..

Tu opiszę szybko w punktach jaki był ten proces, żeby ułatwić Ci podjęcie decyzji i mam nadzieję podjęcie wyzwania.

1.  Najtrudniejszy był start
- po miesiącach zwlekania, z trudem przychodziła mi odwaga, żeby je zacząć realizować - tak było ze startem mojego vloga (3 miesiące odkładania).. ehhh

2. Jak już ruszyłam, to wszystko inne poszło na dalszy plan
Miałam 2 wyzwania:
- pisać przez miesiąc codziennie na blogu
- robić vloga codziennie przez 30 dni

Każde z nich wymagało ode mnie zaangażowania i samodyscypliny. Zamiast wieczornego relaksu, 4 godzinny montażu z komputerem, który się non stop zacinał i połowę pracy robiłam na czuja, nie widząc co tnę. W nocy się film przetwarzał, rano leciałam zobaczyć efekty. I…

To było najgorsze. Widziałam niedociągnięcia i musiałam się nauczyć z nimi żyć!

3. Było też takie wyzwanie, które mi nie wyszło - wrzucanie na instagramie codziennych filmów jak ćwiczę..
Zahamował mnie lęk i technologia.. że to nie jest za dobre, że dźwięk mógłby być lepszy.. no a jak już nagranie z kamery wrzuciłam na dropboxa, pobrałam na telefon, to instagram tego nie czytał… Uznałam to za znak i odłożyłam to wyzwanie...

4 I takie wyzwanie, o którym za dużo nie myślałam i sprawdziło się szybciej niż sądziłam. Chciałam wytrzymać w planku 3 minuty. Na starcie 30 sekund to był mój max. Potem udało się z minutą, ale dla mnie to była jak godzina.. i po tygodniu od niechcenie zaczęłam próbować.
Włączyłam piosenkę i totalnie się zahipnotyzowałam - "Feeling good, looking good" jak to mówił jeden navy seal. Potem skupiłam się na oddechu i jak ciało krzyczało, że zaraz się połamie, rozpadnie na kawałki, a mózg prorokował, że dostanę kontuzji i już nigdy nie będę mogła grać na bębnach ja oddychałam spokojnie, będąc obok iii 3 minuty wybiły! Udało się zrobić wyzwanie! Zaskoczenie i radość miałam tak wielką jakbym wygrała Olimpiadę!!


A teraz do brzegu.. czemu wyzwania?

Właśnie dlatego, bo one mnie utwardzają i odkrywają ile jestem w stanie zrobić. Satysfakcja z ich ukończenia jest warta zachodu, bo nauczyłam się o sobie więcej niż sądziłam:

1. Jak znaleźć w sobie odwagę, żeby zacząć działać
2. Jak zaakceptować niedoskonałości
3. Jak kończyć zadania
4. Jak nauczyć się znajdować czas dla siebie na moje wyzwania
5. Jak odpuszczać
6. Jak nie myśleć tylko działać


Dlatego właśnie Październik ogłaszam miesiącem wyzwań.
Jedno przygotowałam dla perkusistów www.drumacademy.pl/pp7dni

Drugie, dla osób takich jak ja, które mają całą masę pomysłów, spraw i nie wiedzą w co ręce wsadzić, czyli jak nauczyć się zdrowej produktywności - czyli robienia tego co najważniejsze i co da Ci najwięcej wartości.


Tylko muszę Was ostrzec i uprzedzić. Transformacja będzie spektakularna - od zawahaniami, lęku przed porażką i walkę z myślami, które krzyczą w głowie - przestań, wróć do tego co znasz i co inni znają, graj na tej perkusji i nie rób nic więcej - po myślenia i patrzenia na swoje życie trochę z innej perspektywy. 

Właśnie to parzenie z dystansem na moje życie było dla mnie bezcennym i nieocenionym źródłem wiedzy o sobie samej.



A JAKIE WYZWANIE STOI PRZED TOBĄ? PODZIEL SIĘ W KOMENTARZU, MOŻE WYSTARTUJEMY Z NIM RAZEM 10.10.2017?